Brytyjscy naukowcy kontra Brexit. Oxford i Cambridge sobie poradzą, a reszta?

Mój artykuł w Gazecie Wyborczej

W zeszłorocznym referendum 52 proc. Brytyjczyków zagłosowało za wyjściem z UE. Jednak wśród naukowców odsetek ten był zgoła inny: za pozostaniem optowało według ankiety “The Times Higher Education” prawie dziewięciu na dziesięciu pracowników akademickich. Dlaczego?
Po pierwsze – pieniądze

Jednym z głównych argumentów zwolenników opuszczenia UE były finanse – Wielka Brytania jest płatnikiem netto Unii Europejskiej, czyli wkłada do unijnego budżetu więcej pieniędzy, niż otrzymuje. Jednak brytyjscy naukowcy (tu mam na myśli niekoniecznie osoby z brytyjskim paszportem, ale pracowników naukowych zatrudnionych na brytyjskich uczelniach i w tutejszych instytutach badawczych) są beneficjentami netto – na każdy funt wydany przez UK na unijną naukę, Unia przekazuje im dwa. Dzieje się tak, ponieważ brytyjscy naukowcy świetnie radzą sobie ze zdobywaniem europejskich grantów, w związku z tym ich badania w dużej mierze opłacane są z unijnego budżetu.

Continue reading Brytyjscy naukowcy kontra Brexit. Oxford i Cambridge sobie poradzą, a reszta?

Advertisements

RPA. Tam, gdzie turkawka woła: “Drink laaager!”

Mój artykuł w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej

Fot. Christof Schoeman/Rex Features/east news

Skojarzenia z RPA? Napady zbrojne, gwałty, AIDS, apartheid… Albo bezpieczne zaszycie się w buszu i oszałamiająca przyroda.
Osiem lat temu na równinach Free State i Northern Cape, w okolicach Kimberley, prowadziłam badania do pracy magisterskiej. Niedawno wróciłam do RPA z brytyjskimi studentami z University of Reading. Tym razem na północny kraniec Gór Smoczych, czyli Drakensberg.

Continue reading RPA. Tam, gdzie turkawka woła: “Drink laaager!”

Brytyjscy uczeni są zrozpaczeni Brexitem

Piotr Cieśliński,Tomasz Ulanowski – Gazeta Wyborcza

Stephen Hawking podczas gali BAFTA Film Awards w Londynie

Stephen Hawking podczas gali BAFTA Film Awards w Londynie (STEPHEN LOCK / EAST NEWS)

Co oznacza Brexit dla brytyjskiej nauki? Znikną miliardy funtów na badania, wyschnie dopływ nowych talentów, osłabnie wymiana naukowa.

Kiedy w marcu tygodnik “Nature” przeprowadził sondaż wśród przeszło 2 tys. brytyjskich naukowców, aż 83 proc. z nich było przeciw wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Wyniki czerwcowego referendum ich przygnębiły.

– To katastrofa dla brytyjskiej nauki – komentuje Stephen Hawking.

– Moi znajomi są załamani – mówi dr Joanna Bagniewska, wykładowczyni Uniwersytetu w Reading.

Brytyjczycy mogą zostać wykluczeni ze wspólnych europejskich projektów, stracą finansowanie, a jeśli je wynegocjują na nowo, to na gorszych warunkach.

Continue reading Brytyjscy uczeni są zrozpaczeni Brexitem

Wyzywają nas od najgorszych, a co tak naprawdę robimy? Jako naukowiec poczułam się wywołana do tablicy

Mój tekst w Gazecie Wyborczej 

óWysokie dawki

Wysokie dawki “hormonu przytulania” znoszą działanie alkoholu u szczurów. (123RF)

Hasło “doświadczenia na zwierzętach” kojarzy się fatalnie – w głowie powstaje obraz naukowca-sadysty, który kroi świnki morskie na żywca, aby uzyskać wyniki potrzebne wyłącznie do własnej habilitacji.
“Barbarzyńcy, sadyści udający naukowców, potwory, człowiek, który potrafi skazać zwierzę na takie cierpienie zasługuje tylko na najgorsze, oby wyzdychali w męczarniach bandyci” – pisze w jednym z internetowych komentarzy Magda M. “Na tych ch**ach te eksperymenty robić, a nie na niewinnych, bezbronnych zwierzętach” – wtóruje Aleksandra S.Jako naukowiec poczułam się wywołana do tablicy. Jestem zoologiem, kocham zwierzęta i bardzo zależy mi na ich dobrostanie. Chciałam zatem wyjaśnić kilka kwestii pojawiających się w mediach przy okazji omawiania doświadczeń na zwierzętach. 

Continue reading Wyzywają nas od najgorszych, a co tak naprawdę robimy? Jako naukowiec poczułam się wywołana do tablicy

Dr Joanna Bagniewska: Wykorzystać potencjał seniorów [ANKIETA WYBORCZEJ]

Mój tekst w Gazecie Wyborczej

Czym powinni się zająć politycy? 

– Skuteczną polityką demograficzną. Państwu potrzeba jak najwięcej ludzi w wieku produkcyjnym. Z jednej strony brakuje rozsądnego podejścia do polityki prorodzinnej – takiej, która nie będzie blokować przyrostu naturalnego w imię wartości, lecz realnie go wspierać (np. poprzez udogodnienia dla rodziców, lepszą ochronę pracowniczą, szersze możliwości opieki nad dziećmi). Z drugiej zaś należy w pełni wykorzystać potencjał seniorów, którzy stają się największą grupą społeczeństwa, a ciągle znajdują się na jego marginesie. Powinno się im zapewnić możliwość pracy po przekroczeniu wieku emerytalnego, a także to, by byli jak najdłużej samodzielni. Należy poświęcić więcej uwagi opiece zdrowotnej, pielęgnacyjnej, zapewnieniu udogodnień, aby pozwolić osobom starszym na komfortowe i godne życie.

– Szeroko pojętą migracją. Polska całkowicie przespała kwestie zarówno imigrantów, jak i uchodźców. Nie mamy narzędzi prawnych, logistyki, infrastruktury do zajmowania się jednymi i drugimi. Mogliśmy je wypracować kilka lat temu, kiedy największymi grupami obcokrajowców w Polsce byli kulturowo bliscy nam Ukraińcy i Rosjanie oraz łatwo asymilujący się Wietnamczycy.

Obecnie cała Europa stoi w obliczu ogromnego kryzysu imigracji – problem ten nie odejdzie, wręcz będzie narastał. Jednak kraje Zachodu w mniejszym stopniu dotyka druga strona migracji – mianowicie drenaż mózgów, z którym od dłuższego czasu boryka się Polska. Od kilku lat politycy próbują zachęcić do powrotu polskich profesjonalistów – naukowców, inżynierów, prawników – pracujących na Zachodzie. Nie tędy droga – Polska musi być krajem atrakcyjnym nie tylko dla przedstawicieli Polonii, którzy mają babcię pod Warszawą albo rodziców w Koninie, ale też dla tych, którzy widzą w niej możliwości na własny rozwój bez względu na sentyment rodzinny czy kulturowy.

Kraj kształci świetnych specjalistów, którzy wyjeżdżają szukać pracy na Zachód. Chciałabym, żeby Polska zachęcała do przyjazdu również zagranicznych profesjonalistów wysokich szczebli – mogą być zarówno z Niemiec, jak i z Syrii. Polska powinna stać się krajem atrakcyjnym ekonomicznie dla wszystkich.

Koty, czyli krajobraz strachu

Mój artykuł w Gazecie Wyborczej 

Kot ze zdobyczą

Kot ze zdobyczą (Gerry Ellis / Biosphoto)

Jak większość ludzi bardzo lubię koty – miłe, puchate, inteligentne. Jednak z zawodowego obowiązku, jako zoolog, muszę stwierdzić, że sympatyczny mruczek ma również drugie oblicze – twardego, skutecznego mordercy.
Kot to drapieżnik doskonały – adaptuje się wyjątkowo łatwo, bardzo szybko rozmnaża, jest niezwykle odporny i mało wybredny, poluje na wszystko w zasięgu pazurów. Ponadto przewyższa liczbowo naturalne drapieżniki. Szacuje się, że na świecie jest ponad 400 milionów kotów. Obecne są prawie na wszystkich szerokościach geograficznych, poza kręgami polarnymi.

Continue reading Koty, czyli krajobraz strachu

A jednak Narnia istnieje w Oksfordzie

Mój artykuł w Gazecie Wyborczej

Tu bez roweru ani rusz. Przydadzą się też bardzo oczy dookoła głowy. Tutejsi przejęli się bowiem mottem uniwersytetu, które głosi: “Bóg mnie oświeca”. Dlatego wszyscy po zmroku wracają z pubów bez lampek.

Oksford uzależnia. Trudno się nim nie zachwycić. Skończyłam tu studia, zrobiłam doktorat, uczyłam, brałam ślub i nadal mieszkam w Oksfordzie, choć do pracy dojeżdżam co dzień około godziny.

Pierwsze zadawane przez nowo przybyłych pytanie to: “Którędy na uniwersytet?”. Tymczasem uniwersytet jest wszędzie – otacza nas 38 kolegiów (ang. colleges), a pomiędzy nimi rozsiane są wydziały, instytuty, wydawnictwo i najróżniejsze akademickie budynki. Kolegia to najbardziej charakterystyczny element oksfordzkiego krajobrazu. Tu studenci mieszkają, jedzą, uczą się, uprawiają sporty – to ich dom i szkoła. W kolegiach mają spotkania z tutorami, z którymi omawiają swoje prace.

Continue reading A jednak Narnia istnieje w Oksfordzie