Promotorka polskiej nauki na świecie

Rozmowa z Marią Wieczorkiewicz w Polskim Radiu dla Zagranicy – do odsłuchania tutaj

Dr Joanna Bagniewska – wybitny ekolog, zoolog i biolog – to także znakomita promotorka polskiej nauki na świecie
Dr Joanna Bagniewska
Dr Joanna Bagniewska

Wykładowczyni na brytyjskich uniwersytetach, absolwentka Szkoły Liderów Polonijnych, swoimi dokonaniami udowodniła, że młoda polska uczona może z powodzeniem prowadzić badania naukowe w Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii i Australii.
Teraz, dr Joanna Bagniewska, z sukcesami wspiera młodych polskich naukowców marzących o karierze w Wielkiej Brytanii. Jej zaangażowanie w promocję Polski i polskiej nauki zostało uhonorowane m.in. tytułem Człowieka Roku nadanym przez londyński “Dziennik Polski” – najstarsze pismo polonijne na Wyspach Brytyjskich.

Z dr Joanną Bagniewską rozmawia Maria Wieczorkiewicz.

Advertisements

Studia, czyli wychodzimy ze strefy komfortu

Mój tekst na blogu Elab Magazine

Studia to czas na poszukiwania, eksperymenty, zrywy. Jak podjąć takie wyzwanie w sposób najbardziej produktywny i perspektywiczny?

Kontakty

Uniwersytet jest świetnym miejscem do budowania przyszłościowych relacji. Nie ograniczaj się do znajomych z roku. Wiele uczelni organizuje programy mentoringowe lub spotkania z absolwentami – skorzystaj z nich, takie kontakty procentują.

Nawiąż też kontakt z wykładowcami – doceniają entuzjastycznych i zaangażowanych studentów (piszę to jako wykładowca!). Zapytaj o coś po zajęciach, porozmawiaj, zgłoś się. Oczywiście, bez przesady – nie pisz dwudziestu maili tygodniowo i nie ślęcz pod drzwiami naukowców, ale postaraj się wyróżnić z tłumu. Kto wie, może będą potrzebowali przedsiębiorczego studenta i pomyślą akurat o Tobie? Na University of Reading, gdzie wykładam, istnieje UROP – Undergraduate Research Opportunities Programme, w którym pracownicy uniwersyteccy zatrudniają swoich studentów na letnie projekty badawcze. Warto? Na pewno.

Doświadczenie

Sam dyplom, nawet najlepszej uczelni, niewiele znaczy – na rynku pracy liczy się doświadczenie i sieć kontaktów. Zdobądź je podczas studiów. Rozważ wyjazdy, np. na wymianę studencką czy badania terenowe. Jeśli martwią cię fundusze, warto popytać na uczelni – często ma środki np. na wyprawy badawcze organizowane przez studentów. Nie zaszkodzi sprawdzić!

Wiele brytyjskich uczelni oferuje tzw. „sandwich placement year”, czyli rok przerwy na praktyki studenckie między drugim a trzecim rokiem studiów. To doskonała możliwość na sprawdzenie, czy obrana ścieżka kariery jest dla ciebie odpowiednia. Zdobędziesz przedsmak pracy w zawodzie, dodatkowe umiejętności, wypróbujesz swoją wiedzę w praktyce, nawiążesz nowe znajomości, a przy okazji może wpadnie trochę grosza? To wszystko bez presji ze strony rodziny („dlaczego jeszcze nie masz stałej pracy?”) – w końcu oficjalnie nadal jesteś studentem.

Zainteresowania

Może czas wypróbować uniwersytecką ofertę klubów sportowych, kół zainteresowań i organizacji studenckich? Zapisać się na coś zupełnie nowego? Zająć się działalnością społeczną bądź charytatywną, podjąć wolontariat? Nie ograniczaj się do oferty uczelni – zainteresuj się również członkostwem w stowarzyszeniach profesjonalistów, np. British Ecological Society. Da ci to dostęp do dodatkowych kwalifikacji, ciekawych wykładów, konferencji czy szkoleń.

Nie bójcie się wyzwań, one zawsze wzbogacają! A studia to idealny czas na opuszczenie swojej strefy komfortu.

Spotkajcie Joannę Bagniewską na Festivalu Edukacji Zagranicznej na stanowisku Oxford & Cambridge, już 22 października! Porozmawiajcie o tym jak to jest studiować na Oxfordzie i wysłuchajcie mowy motywacyjnej o 15:45 na Scenie Głównej.

Joanna przylatuje specjalnie dla Was na EEF! Więcej o Festivalu: www.eef-elabfundacja.pl

“Pszczoły pachną jak miód i skrzydełka. To mój ulubiony zapach na świecie” – wywiad z Joanną Bagniewską

Wywiad Beaty Dżumagi dla portalu Edulandia.pl
Joanna Bagniewska jest jedną z organizatorek konferencji Science: Polish Perspectives
W szkole miała najgorsze oceny z biologii – dziś jest zoologiem po doktoracie na Oxfordzie. Joanna Bagniewska jest jednym z polskich naukowców pracujących w Wielkiej Brytanii. Tam też działa na rzecz promocji polskich uczonych. Nam opowiada o tym, jak popularyzować naukę wśród młodzieży, dlaczego w Stanach Zjednoczonych normalną rzeczą jest pisanie egzaminów w domu i jak można łączyć naukę z komedią.

Beata Dżumaga, Edulandia.pl: – Jesteś jedną z organizatorek konferencji Science: Polish Perspectives. Jak to się zaczęło?

Joanna Bagniewska: – Nasza konferencja to inicjatywa, która rozpoczęła się w 2012 roku. Odbywa się już czwarty raz, co roku w Oxfordzie albo w Cambridge – wymieniamy się, żeby było sprawiedliwie. Zrzeszamy młodych naukowców polskiego pochodzenia właściwie z całego świata. W większości są to osoby z Wielkiej Brytanii i Europy, ale trafiają się też goście z poza Europy, głównie ze Stanów Zjednoczonych i z Kanady.

Continue reading “Pszczoły pachną jak miód i skrzydełka. To mój ulubiony zapach na świecie” – wywiad z Joanną Bagniewską

Polacy nie wracają

Artykuł Gazety Wyborczej:

PolacyNieWracaja

Polacy, którzy wyjechali na studia za granicą, w większości nie wracają do kraju. Z Wielkiej Brytanii wraca co szósty.

”Gazeta” dotarła do brytyjskich danych na temat tego, gdzie absolwenci pracują na sześć miesięcy po uzyskaniu dyplomu. Zbiera je co roku Higher Education Statistics Agency (HESA).

Z 920 polskich absolwentów brytyjskich uniwersytetów z 2010 r., którzy odpowiedzieli na ankietę, aż 625 pracowało w Anglii. Kolejnych 85 w Szkocji, 30 w Walii, po kilku w Niemczech, Hiszpanii, Belgii, Francji, Szwecji, Szwajcarii. Do Polski wróciło 150.

To o tyle zaskakujące, że polscy pracodawcy narzekają na słabe przygotowanie absolwentów polskich uniwersytetów. W Wielkiej Brytanii czy USA studia są często o wiele bardziej praktyczne. Humanistyczne kładą nacisk na umiejętność krytycznego myślenia i wyrażania się na piśmie bardziej niż na encyklopedyczną wiedzę. Dokładnie na brak tego typu umiejętności narzekali ostatnio m.in. na łamach ”Gazety” polscy pracodawcy.

Polscy absolwenci studiów w Wielkiej Brytanii, USA i innych krajach albo nie chcą wracać, albo są przekonani, że w Polsce nikt ich nie chce.

– Większość polskich studentów tutaj jest zmuszona do wzięcia pożyczki na studia. Jej spłacenie jest łatwiejsze, gdy pracuje się np. w City, dlatego pozostają w Wielkiej Brytanii – tłumaczy Joanna Bagniewska, która kończy doktorat z zoologii na Oksfordzie. Zdarzają się też powody natury osobistej, np. związek z cudzoziemcem.

Niepokojąco duży jest jednak także odsetek tych, którzy twierdzą, że nie wracają, bo nie mają do czego: nie widzą dla siebie perspektyw zatrudnienia, nie mają kontaktów, które ich zdaniem są niezbędne, by pracę znaleźć.

Dotyczy to w szczególności humanistów. Kuba Stawiski, student filologii klasycznej i angielskiej na Oksfordzie, uważa, że w Polsce pracy nie znajdzie. Chciałby pracować na uniwersytecie albo w mediach.

– W zeszłym roku odmówiłem pójścia na praktyki do jednego z koncernów medialnych w Polsce ze względu na autentyczny wyzysk, jakiemu byłbym poddany: 45 nocnych, 8-godzinnych dyżurów w miesiącu za 450 złotych. Moim zdaniem to uwłacza jakiemukolwiek poczuciu przyzwoitości w relacjach praktykant – korporacja – mówi.

Historie tych, którzy wrócili, niekoniecznie zachęcają następnych. Niektóre brzmią jak koszmarny sen. – Powiedziano mi, że mój magister jest nieważny i że muszę nostryfikować dyplom w Polsce. Tyle że w Polsce nigdzie nie ma kierunku, który studiowałam, więc musiałabym wybrać podobny i uzupełniać połowę studiów – relacjonuje Kasia, która skończyła edukację międzynarodową na Oksfordzie.

Po powrocie wysłała około stu CV do ministerstw, innych instytucji, szkół językowych. Była na 10 rozmowach, ale nigdzie jej nie zatrudniono. – Najbardziej bolało, że ludzie są tacy złośliwi. Pytano, czy wróciłam, bo nie poradziłam sobie za granicą. Czy tam nikt mnie nie chciał zatrudnić. Kwestionowano, że taka zwykła osoba z małej miejscowości może zostać przyjęta na Oksford – wspomina.

Grzegorz Piotrowski zrobił doktorat z socjologii w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji. Studia te finansuje polskie państwo. – Państwo inwestuje, a potem z tego nie korzysta, musimy się dobijać, żeby wrócić – ocenia. Znalazł pracę na uniwersytecie w Szwecji, lecz nadal nie może znaleźć w Polsce.

– Jest mała rotacja kadr na akademickim rynku pracy. Mam też wrażenie, że w Polsce duże znaczenie mają znajomości: u kogo się pisało doktorat, a nie, co było w tym doktoracie – mówi. Narzeka także na przepływ informacji. – Dowiaduję się o tym, że gdzieś jest konkurs, jeśli dostanę e-maila od kogoś znajomego.

Na brak pracy nie narzekają inżynierowie i finansiści. Jan, który skończył London School of Economics and Political Science (LSE) i amerykański Uniwersytet Johnsa Hopkinsa, od pięciu lat pracuje w Warszawie w funduszu inwestującym w firmy w regionie i jest zadowolony ze swego wyboru.

– Cieszę się, że pracuję w regionie, który na tle reszty Europy rozwija się tak dynamicznie. Od początku kryzysu w 2008 r. wielu bardzo zdolnych znajomych pracujących w londyńskim City rozważa powrót do Polski. Chcą wrócić, ale nie wiedzą, gdzie zacząć. Przekonuję, żeby wracali, że tu ich docenią, ale oni czasem nie wierzą, twierdzą, że pracę dostaje się tu po znajomości, że są szklane sufity, a wysokie kompetencje i bogate doświadczenie nie są dla pracodawców najważniejsze – twierdzi.

Absolwenci zagranicznych studiów to nadal na polskim rynku poniekąd nowość. Kiedyś na takie studia wyjeżdżali nieliczni. – To było trochę jak wyprawa w Himalaje – zauważa Jan. Od czasu, gdy Polska weszła do UE, studia we wszystkich 27 krajach stały się dla nas dużo bardziej dostępne.

Polacy wyjeżdżają szczególnie do Wielkiej Brytanii. Co roku na studia licencjackie, magisterskie i doktoranckie na Wyspach dostaje się około tysiąca Polaków (w 2011 r. aplikowało 2135 osób, dostało się 944).

Ostatnio ta liczba nieco jednak spada. W rekordowym roku 2007 chętnych było ponad 3 tys. W tym roku chętnych może być jeszcze mniej, bo brytyjskie uniwersytety bardzo podniosły czesne.

Anna*

Kilkanaście lat mieszkała w Londynie. Skończyła studia na dobrym uniwersytecie i kilka lat pracowała w sektorze finansowym. Trzy lata temu wróciła do Warszawy

– Wróciłam ze względów rodzinnych. Na początku to był szok, wszystko inaczej. O odpowiednią pracę było mi trudno, właściwie nadal szukam. Kultura firmy, w której pracuję, mi nie odpowiada, płaca też nie za bardzo.
Mam wrażenie, że w Polsce i w Anglii zwraca się przy rekrutacji uwagę na zupełnie inne rzeczy. Tam bardziej liczy się doświadczenie, to, czy ktoś jest obrotny i szybko się uczy, a nie konkretnie, co robił i co studiował. Zakłada się, że jeśli ktoś skończył dobre studia, to szybko się nauczy, nawet jeśli podejmie pracę w nie do końca swojej branży.

W Polsce liczy się konkretne wykształcenie i doświadczenie w dziedzinie, którą człowiek ma się zajmować. Na rozmowach kwalifikacyjnych jak mantra powtarzał się argument, że nie znam polskiego rynku. Większy nacisk kładzie się na teoretyczną wiedzę. Podczas rozmów porównywano, jakie konkretnie zajęcia miałam na studiach, choć mam za sobą lata pracy.

Szokiem była dla mnie też czołobitność wobec szefów. Gdy szefowa zarzuciła mi, że coś źle zrobiłam, grzecznie wytłumaczyłam jej w mailu, dlaczego uważam inaczej. Była zdziwiona, że w ogóle śmiem odpowiadać.

Polacy mają też trudności z pracą w grupie. Nawet kiedy jadą na wakacje, nie chcą przekazywać swych spraw innym. Dziwiło mnie też, że ludzie nie wychodzą razem po pracy, np. do pubu. W Anglii idzie się z kolegami i prowadzi niezobowiązujące rozmowy, ale jednak. W Polsce tego nie ma. Jeśli już ktoś wchodzi w relację, to głębiej.

* imię zmienione

Jan

Skończył stosunki międzynarodowe i ekonomię na London School of Economics and Political Science (LSE) i na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w USA. Pracuje w Warszawie od pięciu lat, w funduszu inwestującym w firmy w regionie

– Dostęp do londyńskiego City jest dla studentów w Anglii dużo łatwiejszy. Już na pierwszym roku miałem kilkutygodniowe praktyki w jednym z banków inwestycyjnych.

W trakcie studiów pracowałem w elastycznych godzinach w City, więc kończąc studia, miałem już w CV trochę doświadczenia zawodowego. W Polsce byłoby to dużo trudniejsze, tu szeroko pojęty sektor usług finansowych i, co za tym idzie, praktyki dla studentów są o wiele mniej rozwinięte. Dzięki temu mogłem też myśleć o pracy w finansach, choć ich nie studiowałem.

Dla osób wracających z zagranicy barierą wejścia na polski rynek pracy jest brak kontaktów. Rynek pracy jest jednym z najbardziej nieefektywnych – informacje o miejscach pracy nie docierają do właściwych kandydatów i na odwrót.