Okrutny biznes

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Tom Moorhouse, zoolog z Oksfordu: Turysta nie zastanawia się szczególnie nad losem zwierząt. Myśli, że „gdyby coś było nie tak, toby na to nie pozwolono”.
Fot. Arch. prywatne

JOANNA BAGNIEWSKA: Dlaczego tak trudno zbadać, w jaki sposób poszczególne atrakcje oddziałują na gatunki?

TOM MOORHOUSE: Od kilku lat popularne w RPA są „spacery z lwami”, dość kontrowersyjny proceder. Z jednej strony lwy są rozmnażane w niewoli, a nie wyłapywane, więc nie wpływa się na dziką populację zwierząt. Z drugiej strony – właściciele placówek ogłaszają, że koty po osiągnięciu dorosłości wesprą pulę genetyczną dzikich lwów, co byłoby korzystne z punktu ochrony gatunku, ale wydaje się mało prawdopodobne – oswojone zwierzęta nie nadają się do życia na wolności, jest to niebezpieczne zarówno dla nich, jak i dla ludzi. Co się więc dzieje z dorosłymi lwami? W tej chwili nie potrafimy sprawdzić.

Czy takie atrakcje sprzyjają choć przekazywaniu wiedzy o życiu zwierząt?

Jeśli ktoś nauczy się czegoś o biologii lwów… [ciąg dalszy wywiadu dostępny na stronie Tygodnika Powszechnego]

Advertisements

Medycyna naturalna

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Ciężarne słonice wyszukują drzewa z rodziny ogórecznikowatych i zjadają je, żeby wywołać poród Fot. Martyn Colbeck / GETTY IMAGES
Nie chodzą do weterynarza, a mimo to radzą sobie z chorobami i infekcjami. Zwierzęta, podobnie jak ludzie, wykorzystują w celach leczniczych substancje zawarte w roślinach albo produkowane przez inne zwierzęta.

Choć w projektowaniu syntetycznych lekarstw poczyniliśmy olbrzymie postępy, większość współczesnych medykamentów nadal pochodzi z otaczającej nas przyrody – z roślin, zwierząt i mikrobów. Morfinę produkujemy z maków lekarskich, aspirynę zawdzięczamy wierzbie białej, a barwinek różowy leczy malarię i cukrzycę. Aby wywołać poród, kenijskie kobiety przyrządzają herbatę z liści i kory pewnego drzewa z rodziny ogórecznikowatych. Co ciekawe, to samo drzewo wykorzystywane jest w podobnych celach przez… słonice.

Continue reading Medycyna naturalna

Dlaczego naukowcy grzebią w kupach?

Mój tekst w magazynie Focus, tu w wersji pdf.

Dlaczego naukowcy grzebią w kupach?Badając kupę niedźwiedzia brunatnego możemy poznać nie tylko jego dietę, ale i stan zdrowia. Wystarczy sprawdzić, czy w fekaliach są pasożyty lub ich jaja, zrobić analizę bakteryjną albo zmierzyć poziom hormonów. BEW

Uczeni kochają kupy. Tyle w nich ciekawych informacji!

Zoolog zajmujący się ssakami rzadko widuje gatunek, który bada. Na ogół przygląda się jego tropom i właśnie kupom. Odchody zagrożonych gatunków są tak cenne, że szkoli się specjalne psy tropiące do ich wyszukiwania. W Rosji szukają one kup tygrysów syberyjskich, w Nigerii – goryli, a w USA zabiera się psy na łódź w poszukiwaniu fekaliów orek. Badanie odchodów jest niedrogie, łatwe do wykonania i nieinwazyjne – nie narażamy zwierząt (ani siebie) na stres przy zbieraniu informacji. Pobranie próbki krwi wymaga złapania i unieruchomienia zwierzęcia, a po kupę wystarczy się schylić!

Continue reading Dlaczego naukowcy grzebią w kupach?

U błazenków gender rządzi. I basta!

Mój artykuł w Gazecie Wyborczej

Błazenek plamisty w ukwiale (Amphiprion ocellaris)

Błazenek plamisty w ukwiale (Amphiprion ocellaris) (Nhobgood – Nick Hobgood)

Pamiętacie film Disneya o rybce Nemo? Niezupełnie się zgadzał z wiedzą biologiczną.

Nemo był przedstawicielem błazenków plamistych (Amphiprion ocellaris). To tropikalne rybki zamieszkujące wody wschodniego Oceanu Indyjskiego i zachodniego Pacyfiku. Żyją w symbiozie z ukwiałami, których parzące czułki chronią te rybki przed drapieżnikami. Film Disneya “Gdzie jest Niemo?” niesłychanie spopularyzował te rybki.

Continue reading U błazenków gender rządzi. I basta!