Okrutny biznes

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Tom Moorhouse, zoolog z Oksfordu: Turysta nie zastanawia się szczególnie nad losem zwierząt. Myśli, że „gdyby coś było nie tak, toby na to nie pozwolono”.
Fot. Arch. prywatne

JOANNA BAGNIEWSKA: Dlaczego tak trudno zbadać, w jaki sposób poszczególne atrakcje oddziałują na gatunki?

TOM MOORHOUSE: Od kilku lat popularne w RPA są „spacery z lwami”, dość kontrowersyjny proceder. Z jednej strony lwy są rozmnażane w niewoli, a nie wyłapywane, więc nie wpływa się na dziką populację zwierząt. Z drugiej strony – właściciele placówek ogłaszają, że koty po osiągnięciu dorosłości wesprą pulę genetyczną dzikich lwów, co byłoby korzystne z punktu ochrony gatunku, ale wydaje się mało prawdopodobne – oswojone zwierzęta nie nadają się do życia na wolności, jest to niebezpieczne zarówno dla nich, jak i dla ludzi. Co się więc dzieje z dorosłymi lwami? W tej chwili nie potrafimy sprawdzić.

Czy takie atrakcje sprzyjają choć przekazywaniu wiedzy o życiu zwierząt?

Jeśli ktoś nauczy się czegoś o biologii lwów… [ciąg dalszy wywiadu dostępny na stronie Tygodnika Powszechnego]

Advertisements

Selfie z tygrysem

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Większość turystycznych atrakcji z udziałem zwierząt wiąże się ze znęcaniem nad nimi lub ma zły wpływ na losy gatunków. Ale okrucieństwo umyka uwadze turystów.
Zdjęcia z dzikimi kotami – codzienny obrazek w kontrowersyjnej Świątyni Tygrysów, prowincja Kanchanaburi, Tajlandia, kwiecień 2015 r. Fot. Diego Azubel / EPA / PAP

Przeglądamy fotografie znajomych z wakacji: Dorota z Maćkiem w Tajlandii, jadą na słoniu. Ania przytula policzek do kolorowej papugi. Synkowie Adama pozują z tygrysiątkiem. Przygoda, nowe doświadczenia, bliskość natury. Pytanie: jakim kosztem?

Czytając na portalach turystycznych, takich jak np. TripAdvisor, zamieszczane przez turystów opinie o wartych odwiedzenia egzotycznych atrakcjach, można dojść do wniosku, że nie ma jak urlop w towarzystwie dzikich zwierząt. Mało kto uświadamia sobie, że tego typu atrakcje wiążą się często z wielkim cierpieniem poszczególnych stworzeń, a także ze szkodą dla całego gatunku. Jak spędzić wakacje, nie narażając przy tym braci mniejszych? Czego unikać na wycieczkach?

Ciemne liczby

Zespół naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego, z prestiżowej jednostki Wildlife Conservation Research Unit, pod kierownictwem doktora… [całość artykułu dostępna na stronie Tygodnika Powszechnego]

Jesteś do schrupania

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
U wielu gatunków zwierząt prokreacja związana jest z ryzykiem, okrucieństwem, a czasem – tragicznym końcem.
Fot. Peter Kraayvanger / PIXABAY

„Nazywasz miłość rzeczą delikatną? Zbyt, owszem, twarda, szorstka i koląca” – mówił Romeo w słynnym dramacie Williama Shakespeare’a. Któż z nas nie cierpiał w imię miłości? Jednak miłość u ludzi nie jest na ogół tak „twarda, szorstka i koląca” jak u niektórych gatunków zwierząt. Ewolucja stworzyła wiele zadziwiających (przynajmniej z naszej perspektywy) strategii przekazu genów do następnego pokolenia.

Klasycznym przykładem miłości do grobowej deski (przynajmniej ze strony samców!) są modliszki, u których samica zjada samca tuż po – lub wręcz w trakcie – kopulacji. To zjawisko, zwane kanibalizmem seksualnym, występuje dość powszechnie wśród owadów i pajęczaków – stąd np. wzięła się nazwa „czarna wdowa” dla pająków z rodzaju Latrodectus. Jak można uzasadnić kanibalizm seksualny? [całość artykułu dostępna na stronie Tygodnika Powszechnego]

Brytyjscy naukowcy kontra Brexit. Oxford i Cambridge sobie poradzą, a reszta?

Mój artykuł w Gazecie Wyborczej

W zeszłorocznym referendum 52 proc. Brytyjczyków zagłosowało za wyjściem z UE. Jednak wśród naukowców odsetek ten był zgoła inny: za pozostaniem optowało według ankiety “The Times Higher Education” prawie dziewięciu na dziesięciu pracowników akademickich. Dlaczego?
Po pierwsze – pieniądze

Jednym z głównych argumentów zwolenników opuszczenia UE były finanse – Wielka Brytania jest płatnikiem netto Unii Europejskiej, czyli wkłada do unijnego budżetu więcej pieniędzy, niż otrzymuje. Jednak brytyjscy naukowcy (tu mam na myśli niekoniecznie osoby z brytyjskim paszportem, ale pracowników naukowych zatrudnionych na brytyjskich uczelniach i w tutejszych instytutach badawczych) są beneficjentami netto – na każdy funt wydany przez UK na unijną naukę, Unia przekazuje im dwa. Dzieje się tak, ponieważ brytyjscy naukowcy świetnie radzą sobie ze zdobywaniem europejskich grantów, w związku z tym ich badania w dużej mierze opłacane są z unijnego budżetu.

Continue reading Brytyjscy naukowcy kontra Brexit. Oxford i Cambridge sobie poradzą, a reszta?

Płeć ma kapitalne znaczenie

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Samce i samice różnią się na tyle poważnie, że rzutuje to na wyniki badań biomedycznych. Naukowcy właśnie zaczęli to sobie uświadamiać.
Fot. Henrik Sorensen / Getty Images

Jestem zoologiem, specjalizuję się w ekologii behawioralnej. Ja i moi koledzy po fachu uwielbiamy grzebać w różnicach między samcami i samicami danego gatunku. Zwierzęta różnej płci często zachowują się odmiennie, zajmują różne terytoria, jedzą inne pożywienie. Dlaczego więc mielibyśmy zakładać, że są identyczne pod względem ekologicznym i ewolucyjnym?

Dziwi zatem fakt, że uwzględnianie różnic płciowych nie jest równie powszechne w innych dziedzinach biologii, zwłaszcza w badaniach z zakresu biomedycyny. Do niedawna w projektach biomedycznych z udziałem zwierząt samice traktowano po prostu jak samce ze zmianami hormonalnymi. Przez tę hormonalną „niedogodność” do eksperymentów wykorzystywano niemal wyłącznie samce. Takie uproszczenie często okazuje się niewystarczające lub wręcz błędne i w rezultacie niesie za sobą poważne konsekwencje. [Ciąg dalszy artykułu dostępny w Tygodniku Powszechnym]

Bliskość natury mamy w naturze

Wywiad Małgorzaty Remisiewicz dla Kongresu Obywatelskiego na NaTemat.pl
dr Joanna Bagniewska na IX Kongresie Obywatelskim
Dr Joanna Bagniewska na IX Kongresie Obywatelskim Kongres Obywatelski

„Pojedźmy do lasów, do gór” – śpiewa na najnowszej płycie Hey. O źródłach tej tęsknoty za naturą i powodach, dla których kontakt z przyrodą czyni nas dojrzalszymi, mówi w wywiadzie zapowiadającym XI Kongres Obywatelski dr Joanna Bagniewska, zoolożka i popularyzatorka nauki, wykładowca na Uniwersytecie w Reading w Wielkiej Brytanii.

Czy to prawda, że mamy duży deficyt witaminy N, jak nazywa kontakt z naturą Richard Louv? Czy powinniśmy ją sztucznie suplementować?

Wszystko zależy od osoby, jak w tym dowcipie o człowieku, któremu lekarz zalecił codzienne spacery. „Ale przed pracą czy po pracy, panie doktorze, bo ja jestem listonoszem?” – usłyszał. Nie dziwię się, że rolnik czy pracownik budowlany po pracy wybiera kanapę i telewizor. Ale wszystkim tym, którzy przez osiem godzin dziennie widzą wyłącznie ekran monitora, z pewnością kontakt ze świeżym powietrzem dobrze zrobi.

Continue reading Bliskość natury mamy w naturze

Studia, czyli wychodzimy ze strefy komfortu

Mój tekst na blogu Elab Magazine

Studia to czas na poszukiwania, eksperymenty, zrywy. Jak podjąć takie wyzwanie w sposób najbardziej produktywny i perspektywiczny?

Kontakty

Uniwersytet jest świetnym miejscem do budowania przyszłościowych relacji. Nie ograniczaj się do znajomych z roku. Wiele uczelni organizuje programy mentoringowe lub spotkania z absolwentami – skorzystaj z nich, takie kontakty procentują.

Nawiąż też kontakt z wykładowcami – doceniają entuzjastycznych i zaangażowanych studentów (piszę to jako wykładowca!). Zapytaj o coś po zajęciach, porozmawiaj, zgłoś się. Oczywiście, bez przesady – nie pisz dwudziestu maili tygodniowo i nie ślęcz pod drzwiami naukowców, ale postaraj się wyróżnić z tłumu. Kto wie, może będą potrzebowali przedsiębiorczego studenta i pomyślą akurat o Tobie? Na University of Reading, gdzie wykładam, istnieje UROP – Undergraduate Research Opportunities Programme, w którym pracownicy uniwersyteccy zatrudniają swoich studentów na letnie projekty badawcze. Warto? Na pewno.

Doświadczenie

Sam dyplom, nawet najlepszej uczelni, niewiele znaczy – na rynku pracy liczy się doświadczenie i sieć kontaktów. Zdobądź je podczas studiów. Rozważ wyjazdy, np. na wymianę studencką czy badania terenowe. Jeśli martwią cię fundusze, warto popytać na uczelni – często ma środki np. na wyprawy badawcze organizowane przez studentów. Nie zaszkodzi sprawdzić!

Wiele brytyjskich uczelni oferuje tzw. „sandwich placement year”, czyli rok przerwy na praktyki studenckie między drugim a trzecim rokiem studiów. To doskonała możliwość na sprawdzenie, czy obrana ścieżka kariery jest dla ciebie odpowiednia. Zdobędziesz przedsmak pracy w zawodzie, dodatkowe umiejętności, wypróbujesz swoją wiedzę w praktyce, nawiążesz nowe znajomości, a przy okazji może wpadnie trochę grosza? To wszystko bez presji ze strony rodziny („dlaczego jeszcze nie masz stałej pracy?”) – w końcu oficjalnie nadal jesteś studentem.

Zainteresowania

Może czas wypróbować uniwersytecką ofertę klubów sportowych, kół zainteresowań i organizacji studenckich? Zapisać się na coś zupełnie nowego? Zająć się działalnością społeczną bądź charytatywną, podjąć wolontariat? Nie ograniczaj się do oferty uczelni – zainteresuj się również członkostwem w stowarzyszeniach profesjonalistów, np. British Ecological Society. Da ci to dostęp do dodatkowych kwalifikacji, ciekawych wykładów, konferencji czy szkoleń.

Nie bójcie się wyzwań, one zawsze wzbogacają! A studia to idealny czas na opuszczenie swojej strefy komfortu.

Spotkajcie Joannę Bagniewską na Festivalu Edukacji Zagranicznej na stanowisku Oxford & Cambridge, już 22 października! Porozmawiajcie o tym jak to jest studiować na Oxfordzie i wysłuchajcie mowy motywacyjnej o 15:45 na Scenie Głównej.

Joanna przylatuje specjalnie dla Was na EEF! Więcej o Festivalu: www.eef-elabfundacja.pl