Zoolog: zamknięciu ferm norek powinna towarzyszyć akcja uświadamiająca

Fot. PAP/Lech Muszyński 22.04.2017Fot. PAP/Lech Muszyński 22.04.2017

Zamknięcie ferm, w których hodowane są norki, miałoby sens, gdyby jednocześnie przeprowadzono akcje uświadamiające skierowane do konsumentów. Jeśli popyt na futra utrzyma się, problem przeniesie się do innych krajów – powiedziała PAP zoolog dr Joanna Bagniewska.

Posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który przewiduje m.in. wprowadzenie zakazu hodowli i chowu zwierząt futerkowych w celu pozyskiwania futer. Zakaz miałby wejść w życie 1 stycznia 2022 r. Zapisom tym sprzeciwiają się przedstawiciele branży futerkowej.

“Cierpienie zwierząt i zagrożenie dla środowiska spowodowane przez hodowlę to podstawowe powody, dla których należałoby zakazać prowadzenia ferm norek” – powiedziała w rozmowie z PAP zoolog z Uniwersytetu w Reading, dr Joanna Bagniewska. Jak dodała, kluczowe jest przeprowadzenie wśród społeczeństwa akcji, która uświadomi problemy związane z hodowlą norek na futra.

“Jeżeli zakażemy hodowli w Polsce, a ludzie nadal będą chcieli posiadać futra – problem związany hodowlą norek przeniesie się do innych krajów, np. do Chin, gdzie różne gatunki zwierząt futerkowych hodowane są obecnie w gorszych warunkach, niż w Polsce” – zauważyła.

W rozmowie z PAP ekspertka powiedziała, że norki amerykańskie, hodowane w Polsce na futra, to zwierzęta znakomicie przystosowane do drapieżnego stylu życia. Żyjąc w środowisku naturalnym polują zarówno w wodzie, na lądzie, jak i na drzewach. Są większe i sprawniejsze od swoich krewnych, norek europejskich, które w Polsce całkowicie wyginęły.

Zoolog podkreśliła, że nie da się zapewnić stuprocentowej szczelności ferm, a wydostanie się zwierząt do środowiska naturalnego jest realnym zagrożeniem. “W pewnych częściach Europy norki amerykańskie stanowią dla rodzimych zwierząt konkurencję pokarmową – co znaczy w praktyce, że poszukują tego samego rodzaju pokarmu” – stwierdziła. – “A ze względu na wielką skuteczność podczas polowań mogą się przyczynić wyniszczenia innych gatunków. Na przykład na wyspach zamieszkanych przez ptaki wodne norki czują się jak dziecko w sklepie ze słodyczami, potrafią tam zdziesiątkować populacje”.

Bagniewska przywołała też przypadek Wielkiej Brytanii, gdzie aktywiści, którym bliskie było dobro norek, włamywali się do ferm i wypuszczali je na wolność. “Ich intencje były dobre, ale wykonanie już nie – bo norki silnie zaburzyły lokalne środowisko naturalne” – podkreśliła.

W ocenie dr Bagniewskiej stosunkowo proste byłoby podniesienie dobrostanu zwierząt: zapewnienie im większych, bardziej luźnych klatek. “Nie wyczerpuje to jednak podstawowego zagrożenia, jakim jest związane z hodowlą ryzyko wprowadzenia obcego i bardzo inwazyjnego gatunku do środowiska” – dodała.

W przypadku ferm za duży problem uważa się też towarzyszący im, bardzo intensywny zapach. Wynika on z tego, że w przeciwieństwie do innych gatunków masowo hodowanych przez ludzi – są drapieżnikami, a co za tym idzie, zapach ich odchodów jest bardziej drażniący, niż w przypadku roślinożerców. Do tego dochodzi fetor mięsnej karmy oraz brudnych klatek, w których przetrzymywane są tysiące stłoczonych zwierząt – wskazała dr Bagniewska.

“Futra to towar luksusowy – nie są konieczne do życia i przetrwania. Mamy mnóstwo alternatyw dla pięknego ubioru, dlatego zamknięcie ferm nie powinno być większym problemem dla społeczeństwa” – podsumowała. (PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

Edytor: Anna Ślązak

Advertisements

Młoda Polka pomaga w powstrzymaniu inwazji norki nad Tamizą

Artykuł PAP – Nauka w Polsce:

pap-norka

Niewielka, lecz niezwykle żarłoczna norka amerykańska ku przerażeniu ekologów rozprzestrzeniła się w Europie. Joanna Bagniewska- młoda zoolog z Uniwersytetu Oksfordzkiego – zbadała aktywność tego nieznośnego drapieżnika, co pomoże powstrzymać inwazję ssaków.

“Norka amerykańska jest zwierzęciem ciekawym. To zwierzę ziemnowodne, które reprezentuje transformację stylu życia między zwierzętami w pełni lądowymi, a całkowicie wodnymi. W Europie jest to jednak gatunek inwazyjny. Na początku XX w. był trend by sprowadzać tutaj coraz większe ilości norek do ferm futerkowych” – powiedziała PAP Joanna Bagniewska.

Jednak po jakimś czasie norki z ferm uciekały, a część została wypuszczona, co doprowadziło do katastrofy ekologicznej. „Norki są drapieżnikami żarłocznymi. Pochłaniają wszystko, co im się nasunie pod zęby. Jest to bardzo duży problem dla ekologów, którzy zawsze zwracają uwagę na to, co robią norki nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w całej Europie” – wyjaśniła rozmówczyni PAP.

Młoda uczona zbadała aktywność i tryb życia tych ssaków, bo im więcej o nich wiadomo, tym łatwiej będzie powstrzymać ich aktywność. „To jest bardzo przykre, bo przecież nie jest winą norek, że zostały tutaj sprowadzone” – podkreśliła.

Podczas swoich badań Bagniewska zgromadziła podstawowe dane potrzebne do analizy zachowań tego typu zwierząt. Dowiedziała się, jak ich aktywność zmienia się w zależności od płci, temperatury na zewnątrz i od światła.

Norka okazała się zwierzęciem dość leniwym, bo 80 proc. czasu spędza nieaktywnie. “Dla drapieżników to typowa tendencja. One bardzo często siedzą albo odpoczywają, oszczędzając w ten sposób energię. Na polowanie wychodzą tylko przez minimalną ilość czasu w ciągu dnia” – wyjaśniła rozmówczyni PAP.

W wodzie norki spędzają około 50 minut dziennie. Pomimo ich niewielkich rozmiarów i słabej termoregulacji, więcej czasu w wodzie spędzają samice. Z nurkowania nie rezygnują nawet w zimie.

Uczona tryb życia niewielkich drapieżników badała udoskonaloną przez siebie metodą TDR (Time-Depth Recorder). To jedno z podstawowych urządzeń pomiarowych, które gromadzą i przetwarzają dane. “Mierzy np. temperaturę zwierzęcia. Za jego pomocą można dowiedzieć się, jak zwierzęta nurkują i jak się zachowują w wodzie” – opisała.

Bagniewska badając życie norek używała obroży, do których przymocowała TDR-y. W przypadku ptaków zazwyczaj przykleja się je do piór, a fokom lub większym zwierzętom morskim można je umieścić w sierści.

“Kiedy zwierzę jest nieaktywne, śpi zwijając się w kłębek, temperatura rejestrowana przez mój sprzęt jest bardzo wysoka. Ciepło zwierzęcego ciała nagrzewa TDR. Kiedy zwierzę jest aktywne, wtedy fala powietrza z zewnątrz uderza w TDR i można tak zaobserwować obniżenie temperatury. Dzięki temu można stwierdzić, czy zwierzę jest aktywne czy nieaktywne” – powiedziała autorka badań.

Wyniki swoich badań Joanna Bagniewska zaprezentowała podczas konferencji „Science. Polish Perspectives”, która między 19 a 21 października odbyła się na Uniwersytecie Oksfordzkim. Jednym z patronów medialnych wydarzenia był serwis Nauka w Polsce – Polskiej Agencji Prasowej.

PAP – Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska