White nose syndrome is killing millions of bats via a contagious fungus – here’s how to stop it

 

White nose syndrome is caused by the fungus Pseudogymnoascus destructans, which grows on the bats’ muzzles (hence the name) and other hairless body parts including wings, and causes skin lesionsP. destructans is psychrophilic, meaning it thrives in cold temperatures between 4℃ and 20℃. This means it affects bats during hibernation.

Continue reading White nose syndrome is killing millions of bats via a contagious fungus – here’s how to stop it

Advertisements

British Council webinar: Making Connections

Making Connections: What is the future for collaboration and mobility of Early Career Researchers across Europe?

webinarTogether with Professor Sir Martyn Poliakoff, I have taken part in a webinar organised by the British Council. We have discussed the future possibilities for early careers researchers in Europe.

Here is a run-down of the webinar with timings in case you want to jump straight to a particular section/question.

http://mp.streamamg.com/tiny/7cmh2

——————
01:41 – Introduction to the Context of this Webinar
05:18 – Meet the Speakers
06:40 – PANEL INTERVIEW
– Q – What are your experiences during your early research career?
11:25 – Q – What it is like to establish yourself as a mobile Early Career Researcher and what are the greatest challenges you face?
14:38 – Q – What would you say a ‘gold standard’ approach to supporting mobility and international collaboration (in Europe) should look like?
17:00 – Q – How can universities and research institutions help to continue cooperation during and after Brexit?
20:25 – Q – What do you think are viable areas and routes to engage scientists from Europe, in carving out a way forward?
23:17 – Q – Where do you feel individual scientists can and should get involved in the shaping of what European collaboration and mobility might look like in the future?
25:42 – Q – What are your personal recommendations to the negotiators of Brexit?
31:45 – Open Q&A Session
53:35 – Conclusion & Next Steps.

Zoolog: zamknięciu ferm norek powinna towarzyszyć akcja uświadamiająca

Fot. PAP/Lech Muszyński 22.04.2017Fot. PAP/Lech Muszyński 22.04.2017

Zamknięcie ferm, w których hodowane są norki, miałoby sens, gdyby jednocześnie przeprowadzono akcje uświadamiające skierowane do konsumentów. Jeśli popyt na futra utrzyma się, problem przeniesie się do innych krajów – powiedziała PAP zoolog dr Joanna Bagniewska.

Posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, który przewiduje m.in. wprowadzenie zakazu hodowli i chowu zwierząt futerkowych w celu pozyskiwania futer. Zakaz miałby wejść w życie 1 stycznia 2022 r. Zapisom tym sprzeciwiają się przedstawiciele branży futerkowej.

“Cierpienie zwierząt i zagrożenie dla środowiska spowodowane przez hodowlę to podstawowe powody, dla których należałoby zakazać prowadzenia ferm norek” – powiedziała w rozmowie z PAP zoolog z Uniwersytetu w Reading, dr Joanna Bagniewska. Jak dodała, kluczowe jest przeprowadzenie wśród społeczeństwa akcji, która uświadomi problemy związane z hodowlą norek na futra.

“Jeżeli zakażemy hodowli w Polsce, a ludzie nadal będą chcieli posiadać futra – problem związany hodowlą norek przeniesie się do innych krajów, np. do Chin, gdzie różne gatunki zwierząt futerkowych hodowane są obecnie w gorszych warunkach, niż w Polsce” – zauważyła.

W rozmowie z PAP ekspertka powiedziała, że norki amerykańskie, hodowane w Polsce na futra, to zwierzęta znakomicie przystosowane do drapieżnego stylu życia. Żyjąc w środowisku naturalnym polują zarówno w wodzie, na lądzie, jak i na drzewach. Są większe i sprawniejsze od swoich krewnych, norek europejskich, które w Polsce całkowicie wyginęły.

Zoolog podkreśliła, że nie da się zapewnić stuprocentowej szczelności ferm, a wydostanie się zwierząt do środowiska naturalnego jest realnym zagrożeniem. “W pewnych częściach Europy norki amerykańskie stanowią dla rodzimych zwierząt konkurencję pokarmową – co znaczy w praktyce, że poszukują tego samego rodzaju pokarmu” – stwierdziła. – “A ze względu na wielką skuteczność podczas polowań mogą się przyczynić wyniszczenia innych gatunków. Na przykład na wyspach zamieszkanych przez ptaki wodne norki czują się jak dziecko w sklepie ze słodyczami, potrafią tam zdziesiątkować populacje”.

Bagniewska przywołała też przypadek Wielkiej Brytanii, gdzie aktywiści, którym bliskie było dobro norek, włamywali się do ferm i wypuszczali je na wolność. “Ich intencje były dobre, ale wykonanie już nie – bo norki silnie zaburzyły lokalne środowisko naturalne” – podkreśliła.

W ocenie dr Bagniewskiej stosunkowo proste byłoby podniesienie dobrostanu zwierząt: zapewnienie im większych, bardziej luźnych klatek. “Nie wyczerpuje to jednak podstawowego zagrożenia, jakim jest związane z hodowlą ryzyko wprowadzenia obcego i bardzo inwazyjnego gatunku do środowiska” – dodała.

W przypadku ferm za duży problem uważa się też towarzyszący im, bardzo intensywny zapach. Wynika on z tego, że w przeciwieństwie do innych gatunków masowo hodowanych przez ludzi – są drapieżnikami, a co za tym idzie, zapach ich odchodów jest bardziej drażniący, niż w przypadku roślinożerców. Do tego dochodzi fetor mięsnej karmy oraz brudnych klatek, w których przetrzymywane są tysiące stłoczonych zwierząt – wskazała dr Bagniewska.

“Futra to towar luksusowy – nie są konieczne do życia i przetrwania. Mamy mnóstwo alternatyw dla pięknego ubioru, dlatego zamknięcie ferm nie powinno być większym problemem dla społeczeństwa” – podsumowała. (PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

Edytor: Anna Ślązak

Expanding the roles of women in STEM

Expanding the roles of women in STEMThe fields of science, technology, engineering and mathematics (STEM), have traditionally attracted more male than female scholars on all academic levels. The disparity of interests between genders can be seen as early as secondary school. The resulting trend is, unsurprisingly, reflected in university applications – STEM disciplines tend to be dominated by male applicants. Additionally, mobile students in STEM fields are far more likely to be male. Today’s blog, from scientist Joanna Bagniewska, explores the reasons female students lose interest in the STEM fields and shares some optimistic insight into how some organisations are working to address this trend. 

Losing interest at an early age

A study conducted in February this year showed that female students report a significant dip in the enjoyment of STEM subjects as they enter teenage years: while half of surveyed girls aged 7-11 considered Maths and Computer Science enjoyable and fun, this proportion dropped to 31% and 36% respectively in respondents aged 11-14. The above finding is coupled with the fact that more than half of teachers (57%) and parents (52%) admit to having made gender stereotypes in relation to STEM.

At university level, even in STEM subjects with a high intake of female undergraduates, there is a concern with retention of students, and ensuring that they do not drop out at any stage of their career. While the number of women in subjects such as biological sciences is high at an undergraduate stage, the proportion decreases at each progression point – postgraduate, postdoctoral, lecturer – leaving very few females at the professorial level.

Institutional biases or individual burdens?

Many explanations have been put forward to account for this disproportion – including institutional biases, implicit and direct discrimination, lack of role models or lack of confidence in the women themselves. However, research published in August shows that women are in fact more resilient than one might expect. Factors such as high school academic preparation, faculty gender ratio, or performance in the core subjects appear to have an equal effect on males and females, in terms of the risk of switching majors. Stereotyping a field as ‘masculine’ also seems to have no profound effect on the women in it. However, while individual factors appear to have no effect, their combination – particularly low grades, gender composition of class and external stereotyping signals – is a strong enough hit to drive women to drop out. It might therefore be worth investigating the ways of making the external environment a bit more ‘female friendly’ on an institutional level.

Creating a female-friendly field

One way of addressing gender inequality in British institutions is the Athena SWAN (Scientific Women’s Academic Network) charter. Founded in 2005, it recognises and celebrates examples of good practice towards the advancement of gender equality in higher education and research. Some of the recognised actions include outreach and mentoring programmes, reducing bias in recruitment, devising flexible and part-time working schemes which ensure career progression or providing better access to childcare. Initially, the programme was limited to STEM subjects; currently it has expanded to include other disciplines.

Similarly, mobility schemes such as the Marie Sklodowska-Curie Fellowship allow women to actively pursue an international career in science. Traditionally, the mobility of female researchers has been lower than that of their male peers, as the career progression of women has often been adjusted to accommodate the needs of the family. However currently, in dual-career households, it is often the higher-earning partner who dictates the mobility strategy. Providing financial independence and promoting equal pay leads female scientists towards a much more international professional life.

We are at a point in history when the tables are turning – women are finding themselves encouraged, supported, and are suddenly beginning to grasp at the opportunities that have thus far been less accessible to them. A diversity of backgrounds, beliefs and opinions is an important contribution to the development of any field – as is retaining the potential of highly qualified employees.

Joanna Bagniewska is a Zoologist, Science Communicator and Teaching Fellow at the University of Reading in the UK. 

Okrutny biznes

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Tom Moorhouse, zoolog z Oksfordu: Turysta nie zastanawia się szczególnie nad losem zwierząt. Myśli, że „gdyby coś było nie tak, toby na to nie pozwolono”.
Fot. Arch. prywatne

JOANNA BAGNIEWSKA: Dlaczego tak trudno zbadać, w jaki sposób poszczególne atrakcje oddziałują na gatunki?

TOM MOORHOUSE: Od kilku lat popularne w RPA są „spacery z lwami”, dość kontrowersyjny proceder. Z jednej strony lwy są rozmnażane w niewoli, a nie wyłapywane, więc nie wpływa się na dziką populację zwierząt. Z drugiej strony – właściciele placówek ogłaszają, że koty po osiągnięciu dorosłości wesprą pulę genetyczną dzikich lwów, co byłoby korzystne z punktu ochrony gatunku, ale wydaje się mało prawdopodobne – oswojone zwierzęta nie nadają się do życia na wolności, jest to niebezpieczne zarówno dla nich, jak i dla ludzi. Co się więc dzieje z dorosłymi lwami? W tej chwili nie potrafimy sprawdzić.

Czy takie atrakcje sprzyjają choć przekazywaniu wiedzy o życiu zwierząt?

Jeśli ktoś nauczy się czegoś o biologii lwów… [ciąg dalszy wywiadu dostępny na stronie Tygodnika Powszechnego]

Selfie z tygrysem

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
Większość turystycznych atrakcji z udziałem zwierząt wiąże się ze znęcaniem nad nimi lub ma zły wpływ na losy gatunków. Ale okrucieństwo umyka uwadze turystów.
Zdjęcia z dzikimi kotami – codzienny obrazek w kontrowersyjnej Świątyni Tygrysów, prowincja Kanchanaburi, Tajlandia, kwiecień 2015 r. Fot. Diego Azubel / EPA / PAP

Przeglądamy fotografie znajomych z wakacji: Dorota z Maćkiem w Tajlandii, jadą na słoniu. Ania przytula policzek do kolorowej papugi. Synkowie Adama pozują z tygrysiątkiem. Przygoda, nowe doświadczenia, bliskość natury. Pytanie: jakim kosztem?

Czytając na portalach turystycznych, takich jak np. TripAdvisor, zamieszczane przez turystów opinie o wartych odwiedzenia egzotycznych atrakcjach, można dojść do wniosku, że nie ma jak urlop w towarzystwie dzikich zwierząt. Mało kto uświadamia sobie, że tego typu atrakcje wiążą się często z wielkim cierpieniem poszczególnych stworzeń, a także ze szkodą dla całego gatunku. Jak spędzić wakacje, nie narażając przy tym braci mniejszych? Czego unikać na wycieczkach?

Ciemne liczby

Zespół naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego, z prestiżowej jednostki Wildlife Conservation Research Unit, pod kierownictwem doktora… [całość artykułu dostępna na stronie Tygodnika Powszechnego]

Jesteś do schrupania

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym
U wielu gatunków zwierząt prokreacja związana jest z ryzykiem, okrucieństwem, a czasem – tragicznym końcem.
Fot. Peter Kraayvanger / PIXABAY

„Nazywasz miłość rzeczą delikatną? Zbyt, owszem, twarda, szorstka i koląca” – mówił Romeo w słynnym dramacie Williama Shakespeare’a. Któż z nas nie cierpiał w imię miłości? Jednak miłość u ludzi nie jest na ogół tak „twarda, szorstka i koląca” jak u niektórych gatunków zwierząt. Ewolucja stworzyła wiele zadziwiających (przynajmniej z naszej perspektywy) strategii przekazu genów do następnego pokolenia.

Klasycznym przykładem miłości do grobowej deski (przynajmniej ze strony samców!) są modliszki, u których samica zjada samca tuż po – lub wręcz w trakcie – kopulacji. To zjawisko, zwane kanibalizmem seksualnym, występuje dość powszechnie wśród owadów i pajęczaków – stąd np. wzięła się nazwa „czarna wdowa” dla pająków z rodzaju Latrodectus. Jak można uzasadnić kanibalizm seksualny? [całość artykułu dostępna na stronie Tygodnika Powszechnego]