Disney się myli. Sprawdź, jak bajki naginają prawa biologii

Mój artykuł w Magazynie Focus

Disney się myli. Sprawdź, jak bajki naginają prawa biologii - galeria

Disney nie dla dzieci?GongTo / Shutterstock.com

Jako zoolog postaram się przybliżyć najbardziej jaskrawe nieścisłości z popularnych filmów Disneya. Ale uwaga, po lekturze tego artykułu „Księga dżungli”, „Król Lew” i „Gdzie jest Nemo” już nigdy nie będą takie same – czytacie na własną odpowiedzialność…

Księga dżungli
Na pierwszy ogień weźmy „Księgę dżungli”. Pamiętacie zapewne Mowgliego – „ludzkie szczenię” wychowane przez wilki. Najlepszym przyjacielem i nauczycielem chłopca jest kudłaty niedźwiedź Baloo. Na podstawie opisu jego zwyczajów (żywi się owocami, owadami i korzonkami) oraz jego miejsca występowania (akcja „Księgi dżungli” toczy się w Seoni w indyjskim stanie Madhya Pradesh) możemy wywnioskować, ze to niedźwiedź wargacz. Ten gatunek to bardzo zły kandydat na opiekuna małego chłopca. Wargacze, mimo przyjacielskiego  wyglądu, są zaskakująco agresywne. Zachowują  się nieprzewidywalnie i atakują niemal bez powodu.

Podczas trwającego pięć lat badania przeprowadzonego w Madhya Pradesh odnotowano 48 wypadków śmiertelnych spowodowanych przez wargacze. Dla porównania, w całej Ameryce Północnej liczba ofiar śmiertelnych niedźwiedzi grizzly wyniosła ok. 100 w ciągu całego XX wieku. Autorzy indyjskiego badania twierdzą, że między 1989 a 1994 r. wargacze z Madhya Pradesh zaatakowały 735 osób. To ponad dwa razy więcej niż wypadki spowodowane przez lamparty, tygrysy i słonie – razem wzięte! Innymi słowy, złowrogi tygrys Shere Khan przy Baloo to niezbyt groźny kotek.

Za postać Baloo odpowiada autor książkowej „Księgi dżungli”, czyli Rudyard Kipling. Natomiast śpiewający Król Louie z filmu to wymysł Disneya. Jest ogromnym orangutanem, a te małpy pochodzą z Borneo i Sumatry. Król Louie musiałby więc przepłynąć przez ocean jakieś 3 tys. km, a potem przejść jeszcze 1 tys. km po ladzie, aby spotkać się z Mowglim w centrum Indii.

Król Lew
Jeszcze dalej musiałyby podróżować mrówkojady, które pojawiają się w „Królu Lwie”. Podczas piosenki „Strasznie już być tym królem chcę” stoją na szczycie piramidy śpiewających żyraf. Pomijam już kwestie ustawiania wielopiętrowych konstrukcji ze śpiewających zwierząt, ale mrówkojady trójpalczaste pochodzą z Ameryki Południowej – do Afryki maja spory kawał
drogi. Jak się tam znalazły?

Jednak w „Królu Lwie” mamy poważniejszą nieścisłość. Simę, głównego bohatera filmu, poznajemy jako ciekawskie lwiątko, które wraz ze swoja przyjaciółka lwiczką Nalą ciągle pakuje się w tarapaty. Simba i Nala wychowują się razem i znają się od zawsze. Na wieść o tym, że mają się kiedyś pobrać, Simba reaguje oburzeniem: nie mogę się z nią ożenić, przecież się przyjaźnimy!

Jednak prawdziwy powód, dla którego takie małżeństwo byłoby niewskazane, jest inny. Aby go zrozumieć, przyjrzyjmy się biologii lwów. Samce tego gatunku – nawet szlachetny Mufasa – po objęciu przywództwa nad stadem zabijają młode swojego poprzednika. Dzięki temu samice mogą prędzej wejść w ruję, a samiec alfa ma pewność, ze wszystkie lwiątka są jego potomstwem. W filmie widzimy tylko jednego dominującego samca – Mufase. Jego brat Skaza nie ma własnego haremu. Wszystkie inne dorosłe lwy to samice. Ponieważ Simba i Nala są w jednym wieku, możemy wywnioskować, ze są bratem i siostrą.

Gdzie jest Nemo?
Jeszcze większe zamieszanie panuje w rodzinie sympatycznych rybek. Na początku filmu „Gdzie jest Nemo?” para błazenków – samiec Marlin i samica Coral – oczekują potomstwa.

Po złożeniu ikry przez mamę tata opiekuje się jajeczkami, tak jak to ma miejsce w naturze. Niestety, zaraz pojawia się zła barakuda i jednym kłapnięciem paszczy pozera jajeczka wraz z Coral. Tatuś zostaje sam, z ostatnim jajeczkiem,  czyli małym Nemo. W tym momencie Disney pomija dość istotną kwestię. Samice błazenków są większe od samców, a rozmnaża się największa, dominująca samica. Jej partnerem zostaje największy samiec, druga co do wielkości ryba w stadzie. Co ciekawe,
u tego gatunku występuje zjawisko zwane hermafrodytyzmem sekwencyjnym. Wszystkie błazenki zaczynają życie jako samczyki, a dopiero później mogą zmienić płeć z męskiej na żeńską.

Jeśli dominująca samica ginie, jej miejsce w stadzie zajmuje druga co do wielkości ryba. Najczęściej jest to samiec, który zmienia płeć i staje się samica – a jej (jego?) partnerem zostaje kolejny rozmiarem błazenek.

I tu zaczyna się seksualna łamigłówka. Po śmierci partnerki Marlin, jako druga co do wielkości ryba, powinien zmienić płeć, czyli zostać nową mamusią Nemo!

Nie koniec na tym: ponieważ w filmie nie widać innych błazenków, Nemo jest kolejną pod względem rozmiaru ryba tego gatunku. A zatem, zgodnie z biologicznym mechanizmem, powinien zostać mężem swego tatusia, który stał się mamusią…

Advertisements